Cześć :* Jestem Alicja, jestem nową redaktorką. Będę wam pisac
opowiadania, takie zwykłe najzwyklejsze. Prowadze cztery blogi, nie bedę
się reklamowac bo to i tak dla mnie zaszczyt że wgl mogę tu pisać i być
wśród was. Mam 15 lat, pochodzę z Torunia, słucham rocka jestem fanką
G'n'R , Barcy , Widzewa Łódź i Apatora. Mam rodzeństwo niestety...W
przyszłości chciałabym zostać komentatorem sportowym. No to teraz czas
na opowiadanie, pierwszy rozdział, póki mam wenę.
Stary budzik
jeszcze po dziadku zadzwonił oznajmiając mi jednocześnie, że jest
godzina 8. Czyli mam jeszcze 90 minut do autobusu. Super. Wywlokłam się z
łóżka i uderzyłam w to hałaśliwe urządzenie w celu wyłączenia go.
Poszłam do salonu i odpaliłam telewizor. Akurat leciały wiadomości ze
świata. Może dowiem się co słychać u mnie, w Holandii, w rodzinnym domu?
Jednak głównym tabu była Syria i Irak. Nic ciekawego, przełączyłam na
mecz piłki nożnej z lat 60. Poszłam zrobić sobie śniadanie i gdy je
zjadłam, umyłam sobie włosy, a potem zęby. Zawinęłam włosy w turban i
popatrzyłam na mojego psa- Angel, małego jamnika.
-No tak jeszcze
ty skarbie...- głośno westchnęłam i pogłaskałam pupila.Wyjście na spacer
w 30 stopni? Chętnie. Nie musze przynajmniej suszyć włosów,
pomyślałam.
Przebrałam się w dres , rozczesałam włosy i
wyprowadziłam psiaka. Jak zwykle każdego zaczepiał, ja tylko
przepraszałam. Dobrze , że ten Sztokholm jest taki duży przynajmniej
Angel nie zaczepia ciągle tych samych ludzi, pomyślałam. Ostatnio dużo myślę.
Wracając
do domu natknęłam się na mojego byłego- Mike'a, który przyjechał razem
ze mną do Szwecji, wraz z paczką naszych przyjaciół.
-O Hayley!- krzyknął z radością Mike.
-O Mike, wybacz spieszę się...-chciałam uniknąć rozmowy z nim.
-Okej ale wiesz będziemy musieli pogadać kiedyś, może wpadne dziś do ciebie?- zaproponował.
-To nie najlepszy pomysł, naprawdę muszę już iść. - pobiegłam.
Wchodząc
do domu zauważyłam że drzwi wejściowe są otwarte. Serce mi stanęło.
Klucze do domu mam tylko ja i...i mój starszy brat. Tylko nie on.
Wbiegłam
do domu i chwyciłam pierwszy lepszy przedmiot, w razie gdyby okazało
się że to włamanie.Zakradłam się po cichu. A jednak to on. Kochany
braciszek. Stał odwrócony tyłem i głaskał kota, ciężko wzdychając.
-Mogłeś chociaż zamknąć drzwi przestraszyłam się.-powiedziałam szorstko.
-Nie pouczaj mnie ok? - odrzekł chłodno. Taka tam wymiana zdań symbolizująca powitanie, między nami.
-Co cię tu sprowadza? -z ciekawością spytałam.
Odwrócił
się do mnie. Dopiero teraz, po 2-letniej nieobecności mogłam dostrzec
zmiany w jego wyglądzie. A zmienił się i to bardzo. Ostatnim razem jak
go widziałam, miał 17 lat tyle co ja teraz, mniej tatuaży i mniejsze
bicepsy. Na twarzy jakby dojrzał, stał się mężczyzną. Starałam się w
myślach zgadywać czemu tu przyjechał, nie chodziło tu o sprawy miłosne,
pewnie o jakieś łamanie prawa. Jego odpowiedź mnie zdziwiła.
-Stęskniłem się za tobą. - powiedział obojętnie.
-Will, bez żartów, proszę. Więc odpowiedz bo się spieszę, spóźnię się na autobus. - odpowiedziałam.
-Podwiozę cię. A innej odpowiedzi raczej nie otrzymasz, bo jej po prostu nie ma. - wrócił do głaskania kici.
-Proszę, prosze, miły braciszek się zrobił. O co chodzi? O kasę? - zdenerwowana wykrzyknęlam.
-Hay, zrozum, jesteś jedyną bliską mi osobą którą mam. - odpowiedział smętnym głosem.
-A co z rodzicami? Oni też są ci bliscy.
-Proszę cię, ich ze mną nie ma.
-Ta ale są z Tobą ich pieniądze...O co chodzi proszę odpowiedz!!!- zirytowałam się.
-Dobra
mam problem i to spory, opowiem ci po drodze a teraz się przebieraj
mała. - puścił oczko,tak jak to robi do każdej dziewczyny.
-Wiedziałam. Idę, ale od razu ostrzegam że najmilsza to ja nie będę.
-Nawet nie wiesz o co chodzi.-odrzekł.
Poszłam się przebrać, bo miałam mało czasu- praca czekała, pani Digins również.
MAM NADZIEJE ŻE SIĘ PODOBA :))
Fajne i wciągające :3 Czekam na kolejną część ♥
OdpowiedzUsuń